Z kim poszłam w święta do łóżka

Data - 27 grudnia 2014 / Autor - Agnieszka Łukomska / Kategoria - Blog

DSC_0815

Było ich dwoje.

Pierwszy się nawet dobrze nie przedstawił. Piotr C. Szybki, dynamiczny, bez ogródek, bardzo naturalistyczny. Przykuł mnie do łóżka na kilka wieczornych godzin. Wiem, że nie należy oceniać po okładce…. Ale ascetycznie biały, zblazowany, miękki… Lubię takich, choć zostawiają po sobie niesmak i lekki strach… Że wszyscy są tacy sami… Przeraził mnie nieco, że ja i on, a raczej globalnie oni i my, to tak kosmicznie inne światy, że nie da się za cholerę z tego nic ulepić. Niby ma w sobie to, co kobiety lubią – zdecydowany, świetnie gotuje, szybko rozgryza kobiece intencje, ale nic się z nim nie da zrobić poza zabraniem do łóżka właśnie. I jeszcze ten finał… W łazience… Sam nie wiedział, czego chce. A zresztą jeśli jesteście odważne (bo podejrzewam, że męska część zaprzestała czytania tego akapitu) i nie boicie się odarcia z idealizmu, same się z nim prześpijcie… Warto bardzo. Znajdziecie go w necie albo każdej sieciowej księgarni, gdzie pewnie ociera się plecami albo grzbietem o sobie podobnych – „Pokolenia Ikea” Piotr C.

Po Piotrze była ONA, a raczej ONE.

Kaśka i Monika. Barwne, piekielnie inteligentne, potrafiące pięknie przekląć (jak ja uwielbiam piękne przeklinanie!). Z nimi z kolei przebimbałam w łóżku cały świąteczny poranek, czasem tylko wstając po kolejną herbatę z cytryną lub pistacje. To nie było moje pierwsze spotkanie z Kaśką, więc absolutnie wiedziałam, czego się spodziewać. Poszłam w to w ciemno. I było cudownie. Choć też mnie odarła z mojego idealizmu i niewiele pozostawiła suchych nitek na moich marzeniach, ale przynajmniej wytłumaczyła mi dlaczego pewne rzeczy się udają, a inne nie. Zadziałała jak „jeden kieliszek wina za daleko”, bo pod jej wpływem wysłałam sms z wyznaniem miłości. A co! Niech nie tylko ja się tak w Święta czuję cudownie 😉 Trochę sobie przy niej popłakałam, ale to jeszcze nikomu źle nie zrobiło, chyba, że na makijaż, ale akurat nie miałam. W końcu jestem kobietą i spróbuję nie zwariować, tak jak mi poradziła… Jakbyście chcieli, by Wam też poszło w pięty, to zaproście je do siebie – Katarzyna Miller, Monika Pawluczuk, „Być kobietą i nie zwariować”.
Teraz lepiej już wyjdę z tego łóżka i poszukam nowego towarzystwa…

  • Bartosz Mańkowski

    Chyba poczytam tego Piotra C 🙂

  • Mika Szy

    Przy najblizszej okazji szukam na polkach! 🙂