Mogłabym żyć z napiwków

Data - 27 stycznia 2015 / Autor - Agnieszka Łukomska / Kategoria - Blog

BC325A893A

W żadnej poprzedniej pracy nie było napiwków. Był kalendarz na nowy rok, biznesowy lunch, długopis z logo, słoik marynowanych grzybów i paczka mieszanki wedlowskiej. Takie tam.

A tu nagle przyszło nowe. Stoję ja sobie przy barze, parzę kawę, miksuję, zalewam i podaję co tam sobie kto zażyczy. I słyszę, a raczej czuję jak od czasu do czasu wpada mi jakiś absolutny ekstras. Nie na paragonie fiskalnym. Nie na papierze ze znakiem wodnym, czy w monecie PLN. W żywym człowieku. Napiwek (bez sensu ta etymologia!), czy jak gdzieniegdzie mówią „nakawek” (tu już bardziej). Tylko, że dla mnie on nie „na piwo” się przyda, ale okazuje się, że „na życie”. Na przyjaźń, na dobre rozmowy, na spacer, czy kolację, na wsparcie, na serdeczność, na wspólne śmianie się, grę w Monopol, czy ubieranie choinki.

Jestem już na tyle dużą dziewczynką, nie raz i nie dwa kontuzjowaną o różnych ludzi, że wiem, że jakby to powiedzieć… człowiek z człowiekiem nie zawsze konweniuje jak na przykład taka gorzka czekolada z nutą pomarańczy. No po prostu różnie można trafić. Że ciekawy, wart zbliżenia się człowiek zdarza się tak często jak mój ulubiony żółty M&Ms w paczce, powiedzmy, raz na 6 „sztuk”. Jednym słowem albo trzeba się naszukać, albo kilka razy zjeść nie to, co nam smakuje najlepiej, by trafić na prawdziwe rarytasy. Tymczasem ja w Ciuciubabce mam tych rarytasów więcej niżbym kiedykolwiek sobie mogła wymarzyć, a jak wiadomo marzyć to ja umiem hojnie.

W języku korzyści marketingowych można to nazwać wartością dodaną. Dla mnie to jakaś wyjątkowa hojność losu, który sprawił, że Ciuciubabka mnie tak na bogato obsypała tymi „napiwkami” na życie. Dostałam od Ciuciubabki całą cudowną gromadę ludzi, którzy któregoś dnia tu po prostu weszli i tak już zostali. Są jak prezenty gwiazdkowe, kiedy już dawno jest po gwiazdce i tylko igły choinkowe z dywanu jeszcze gdzieniegdzie kłują w stopę.

Nie bójcie się, nie będę Was wytykać palcami z imienia i nazwiska, bo jeszcze mi Was rozkradną. Ale Wy już dobrze wiecie, że to do Was piję. To Wy dajecie mi energię, kiedy jadę już na rezerwie rezerwy. Można z Wami cudownie pomilczeć albo pogadać o kozim twarogu. Dzięki tym moim „napiwkom” dziecko jest na czas w szkole, nie marzną mi dłonie, kiedy wieczorem wracam do domu, mam czapki Mikołaja na krzesłach, umyty samochód, nie burczy mi w brzuchu, uśmiecham się nawet jak mi cholernie nie do śmiechu i mam pięknie ubraną choinkę.

Mam 3 kredyty, a mimo to jestem cholernie BOGATA. W pół roku od momentu, kiedy otworzyłam Ciuciubabkę zgromadziłam bezcenny „majątek”. Z takich napiwków to ja sobie pożyję.

  • Justyna Pokrzywnicka

    Pięknie powiedziane! Warto marzyć i wierzyć.

  • Piotr Kaszak

    Ładnie napisane.

  • iza

    chciałabym tak pięknie ubierać myśli w słowa…jesteś maj hiroł!!!

  • Mika Szy

    Chcialabym aby koedys ktos o mnie powoedzial,ze jestem jego „nakawkiem” 😉 pieknie napisane!